polskie-zdania:

“Aby dwie osoby potrafiły ze sobą przetrwać życie, potrzebna jest szczerość, sztuka kompromisu, zaufanie. I poczucie humoru. To bardzo ważne, by umieć się razem śmiać. Gdy ludzie tego nie potrafią, są zagubieni.”

— Agnieszka Lingas-Łoniewska “Wszystko wina kota!”

ksiezycowy-chlopiec:

“Wi­tamy w no­wych ( “lep­szych”) cza­sach: Gdzie opi­nię o ludziach wys­ta­wia się na pod­sta­wie zdjęcia. Gdzie młodzież, której ob­ce są używ­ki i al­ko­hol to nudzia­rze. Gdzie bar­dziej liczy się to, co masz w kie­sze­ni, a nie dusza. Gdzie hi­pok­ry­ci mają z górki, a dob­rzy ludzie są wyśmiewa­ni. Gdzie Ci, którzy nie mają nic od­dadzą naj­więcej. Gdzie uśmie­chnięci ludzie noszą w so­bie naj­większy smu­tek. Gdzie ludzie o dob­rych ser­cach są wy­korzys­ty­wani. Gdzie wciąż się spiesząc nie zauważa się smut­ku w czyiś oczach. Gdzie naj­lep­szy przy­jaciel wyśle Cię na pewną zgubę. Gdzie po­pular­ność to priory­tet. Gdzie by być dos­trzeżonym trze­ba się po­niżyć. Gdzie słowo “kocham” to tak nap­rawdę “chcę się z Tobą przes­pać”. Gdzie szcze­rość to cham­stwo. Gdzie to, jak pos­trze­gają Cię in­ni dos­trzerzesz po ilości “lajków” na fa­cebook'u Gdzie będąc uczci­wym nic nie osiągniesz Gdzie ciało jest naj­częściej sprze­dawa­nym to­warem”

https://szukaj.cytaty.info/mysli/młodzież-3.htm (via anty-depresant)

polskie-zdania:

“Legendy mówią, że wybrankę można rozpoznać natychmiast, ponieważ budzi miłość każdym gestem, każdym zdaniem, każdym ruchem, każdym dźwiękiem i każdym nastrojem, który odbija się w jej oczach. Legendy powiadają, że można ją poznać po skrzydłach - skrzydłach widzialnych tylko przez wybranka - i po tym, że tęsknota do niej zabije wszelkie inne dążenia miłości.”

— Gregory David Roberts “Shantaram”

ksiezycowy-chlopiec:

“Ja potrzebuje kogoś, kto sie dla mnie poświeci. Kogoś, kto naprawdę bedzie miał siłe i ochotę, żeby wziać mnie za pysk, nakarmić mnie, bez pasji, bezgłośnie, bezproblemowo, bez szumów i bez sprzężeń dla mnie żyć.”

(via ksiezycowy-chlopiec)

cytaatyzksiazek:

Chciałbym tylko powiedzieć, że na świecie nie ma nic innego, o co tak warto walczyć, jak o miłość. Swoją narzeczoną poznałem pięć lat temu. Wiecie jak jest w filmach, kiedy dwoje bohaterów tylko na siebie spojrzy i już wie, że to ta osoba, z którą chce spędzić życie? Tak też było w naszym przypadku. A niby życie to nie film. Pierwsza rozmowa, pierwszy jej uśmiech, który sprawiał, że moje serce biło coraz szybciej. Nie uśmiechała się zbyt często, przy innych chodziła pełna powagi, mało się odzywała, ale przy mnie jakby na nowo rozkwitała. Byłem głupcem. Kiedy zobaczyłem, z jaką prędkością jest w stanie złamać wszystkie postawione przeze mnie bariery, już na początku chciałem odejść. Bałem się, nie chciałem do siebie jej dopuścić. Wolałem zgrywać skurwiela, niż pokazać jej jak słaby tak naprawdę jestem. Ale im dłużej się do siebie nie odzywaliśmy, tym częściej o niej myślałem, szukałem czegokolwiek, co powie mi gdzie jest i co robi. A przede wszystkim z kim. Można powiedzieć, że już wtedy przepadałem, teraz wiem, że ona miała tak samo. Po jakimś czasie uznaliśmy, że warto spróbować, pokonać dzielące nas kilometry i różnice wieku, która choć nie dawała na co dzień o sobie znać - była widoczna. Jednak cały czas ogarniał mnie strach o to, że mnie zostawi, pozna kogoś w swoim wieku, ja jej już nie wystarczę i zostanę sam. Kiedy ja stawiałem wszystko na jedną kartę, bo mogłem się już tylko ustatkować, to ona swoje karty dopiero zbierała. Przyznam, że ona też wątpiła. Kiedy bierze się pod opiekę osobę z trudną przyszłością trzeba liczyć się z tym, że nie zawsze będzie pięknie i kolorowo. Miesiąc temu uznałem, że jej się oświadczę. Żebyście tylko widzieli jej szczęście, to jak się śmieje, jak płacze, ten błysk w jej oczach, kiedy później mówiliśmy innym, że jeszcze trochę i już do końca będę jej, a ona moja. Teraz mogę jej jedynie podziękować za to, że cały czas o nas walczyła, nawet wtedy, kiedy byłem dla niej największym chujem, jakiego mogła spotkać. Na początku urzekł mnie jej wzrok, którym darzyła tylko mnie, do tej pory nie wie jak bardzo mnie tym spojrzeniem uspokajała. I nawet teraz, kiedy mam chwilę wątpliwości w to, czy to wszystko na pewno nam się uda, wystarczy, że spojrzę w jej oczy i widzę jedno. Miłość.

O tym, co P czuje do J.

epigramaty:

Mnie nie nauczono, jak

Dobrze rozwiązywać konflikty

Po prostu zawsze

Krzyczano na mnie

Ewentualnie trzaskano drzwiami

Nie umiem też radzić sobie

Z jakimikolwiek emocjami, bo

Zawsze mówiono, że przesadzam

Czasem, że się nie liczę

Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie

To chyba moja największa słabość, bo

Przez całe życie

Pokazywano mi, jak mało znaczę

Nie umiem być dla kogoś

Na 100%, bo nauczono mnie, że

Nigdy nie będę wystarczająco dobra

Nigdy mnie nie nauczono, jak

Docenić siebie, nigdy nie czułam się

Ważna, potrzebna

Ja się wstydzę mojej osoby

Po prostu,

Nie nauczono mnie

Jak żyć

,,Dla moich rodziców, w nadziei, że zrozumiecie"

(via nie-pogodna)